Recenzja „Fallen Crest, Akademia”

Fabuła

Pierwszy tom książek z cyklu Fallen Crest High pt.”Fallen Crest, Akademia” autorstwa Tijan Mayer opowiada o zagubionej dziewczynie oraz o dwóch przystojnych i seksownych braciach z małego miasteczka o nazwie Fallen Crest.

Po rozwodzie swoich rodziców Sam wprowadza się z matką do jej nowego partnera życiowego. Niedługo potem do życia głównej bohaterki wkraczają synowie lokalnego bogatego biznesmena. Bracia Mason i Logan Kade są przystojnymi młodymi mężczyznami, na których widok wzdycha każda dziewczyna z miasteczka. Jednak Samantha nie zamierza być jedną z ich zdobyczy. Mimo tego, że chodzą do innych szkół licealnych, dziewczyna natyka się na braci codziennie w domu. Pomimo że Mason i Logan traktują Samanthę z lekceważeniem, dziewczynie, z natury introwertyczce, zdaje się to nie przeszkadzać. Nie przejmuje się opinią braci Kade oraz nie dba o rozwód rodziców. Jednak może to dobrze. Może jednak warto nic nie czuć i nie zwracać uwagi na to, co wokół się dzieje.

Recenzja

Opinie o książce są różnorakie. Ogólny opis fabuły nie tyle co zachęca, ile intryguje. Dwóch mężczyzn, jedna dziewczyna – kto nie lubi takich miłosnych trójkątów? Dodatkowo obojętność głównej bohaterki co do braci oraz ich lekceważące, ale jednocześnie tajemnicze zachowanie względem niej, może dodać lekkiej pikanterii w rozwoju akcji. Jednak na początku książki było to ciekawe. Z czasem bohaterowie zdawali się coraz bardziej bierni i mocno przeciętni. Wydawać by się mogło, że gdzieś po drodze autorka „zgubiła” ich potencjał.

Fabuła także pozostawiała wiele do życzeń. Z każdą kartką stawała się coraz bardziej nijaka i mniej interesująca niż na początku. Także dialogi między bohaterami wydawały się jakby naciągnięte, a niektóre wydarzenia i wątki wymyślane „na siłę”, aby zapełnić jak najwięcej stron w książce. Szkolne afery oraz przypadkowe wydarzenia między drugoplanowymi bohaterami stanowiły głównie tło powieści, które były czasami za bardzo infantylne i wyolbrzymione.

Niestety, autorka pomimo dobrego pomysłu na książkę, nie trafiła do końca ze stylem, w którym została napisana. Zbyt dużo rzeczy wydaje się być naciągane. Z drugiej strony książkę czyta się szybko i bezproblemowo. Dzięki prostym i nieskomplikowanym wątkom powieść jest „lekka” dla oczu i umysłu.

Komu warte polecenia?

„Fallen Crest, Akademia” jest przeznaczona głównie dla osób lubiących lekkie i przyjemne powieści, takie, które czyta się w miarę szybko. Jeśli ktoś lubi intrygi, nieco namiętności oraz chłopaków w stylu badboyów, wie po co powinien sięgnąć. Nie jest to rarytas literacki, ale na nudne wieczory może okazać się trafioną książką.